Tag Archives: longdrink

Krwawa Mańka

Na życzenie gości — przepis na Bloody Mary. Składniki:

  • 1/3 wódki,
  • 2/3 soku pomidorowego,
  • niewielka ilość soku z cytryny (w tej roli może również wystąpić odrobina kwasu z kiszonych ogórków, jeśli ktoś dysponuje).

Składniki wlewamy do szklanki typu highball, mieszamy i przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, tabasco i sosem Worcester, po czym dodajemy kilka kostek lodu i przyozdabiamy ćwiartką cytryny lub łodygą selera naciowego.

Jeśli czujemy się w nastroju na mały eksperyment, polecam spróbować zastąpić wódkę innym lubianym alkoholem (z przyczyn oczywistych odradzam słodkie likiery). Możemy w ten sposób osiągnąć efekty znane jako Bloody Geisha (gdzie wódkę zastępuje sake), Bloody Maria (z tequilą) lub Ruddy Mary (z ginem).

Jeśli akurat nie mamy ochoty na alkohol, to warto pamiętać, że cocktail ten, pod nazwą Virgin Mary, występuje również w wersji bezalkoholowej, w której całkowicie pomijamy wódkę. Można dyskutować, czy przyprawiony sok pomidorowy zasługuje na własną nazwę, nie dziwię się więc Australijczykom, którzy tę kombinację nazywają Bloody Shame (czyli „straszny obciach”).

Bardzo wolny Meksyk

Przy okazji którejś z wizyt w Warszawie zdarzyło się nam jeść obiad w (skądinąd bardzo miłej) restauracji Luizjana w centrum handlowym Arkadia. Mall to nie jest zazwyczaj miejsce, w którym spodziewamy się rewelacji, jeśli idzie o kuchnię i napitki, tym przyjemniejsze było pozytywne zaskoczenie. Miłośnikom dobrej kuchni amerykańskiej, tex-mex i cajun polecam, szczególnie że ceny (zwłaszcza jak na stolicę) bardzo umiarkowane. Ale dość tej dygresji, wracamy do drinków.

Właśnie w tej restauracji miałem okazję spróbować bardzo ciekawego longdrinka, który na jakiś czas stał się nawet moim ulubionym. Nazwany w karcie Black & Black, mógłby równie dobrze nosić nazwę Mexico Libre przez narzucające się podobieństwo do opisywanego tu już Cuba Libre. Równie prosty, jak w przypadku oryginału, była też przepis: do szklanki typu highball wlewamy dwie części tequili (po paru eksperymentach skłaniałbym się tutaj do złotej) oraz jedną część cointreau, wrzucamy lód i pokrojoną w ćwiartki limonkę i zalewamy to wszystko colą.

Bar otwarty!

Witam. Czego się Państwo napiją?

Na początek klasyka longdrinków, czyli Cuba Libre. Wszyscy znają, nawet jeśli o tym nie wiedzą — w najprostszej wersji to po prostu rum z colą. I jak z każdym, nawet najprostszym drinkiem, odrobina staranności bardzo poprawia efekt.

Przepis, który zazwyczaj stosuję, jest następujący: szklankę typu highball napełniamy w 1/3 ciemnym rumem, wrzucamy lód (kostki albo — lepiej — kruszony) i kilka ćwiartek limonek lub cytryn i uzupełniamy colą. W przypadku wyjątkowych braków w zaopatrzeniu można zrobić wersję bez limonek/cytryn, ale odradzam, jako że napój zdecydowanie na tym traci.

Wersja dla słabszych i nieprzystosowanych: najpierw wrzucamy lód i limonki, a dopiero potem napełniamy szklankę rumem do tej samej wysokości, dzięki czemu uzyskujemy drinka odpowiednio słabszego.

Celowo pominąłem do tej pory kwestię, jakiego rumu użyć. Zdecydowanie odradzam biały rum, który po zmieszaniu z colą nieco ginie. W zasadzie dowolny złoty lub ciemny rum powinien się w tym zastosowaniu dobrze sprawdzać, osobiście najczęściej stosuję Bacardi Black, który jest relatywnie łatwo dostępny, a dzięki nieco słodkawemu zapachowi znakomicie komponuje się z colą. Aha, i dla porządku: rum „Seniorita” to nie rum, tylko jakaś kompletna pomyłka, o istnieniu której świat powinien jak najszybciej zapomnieć.

I na koniec drobna modyfikacja, którą niedawno wypróbowałem ze świetnym skutkiem: zmniejszamy nieco ilość rumu (do ok. 1/4 szklanki), a w jego miejsce dodajemy niewielką ilość cointreau. Polecam spróbować nawet osobom, których Cuba Libre w wersji oryginalnej już kompletnie nie cieszy, bo efekt jest niezwykle ciekawy.

Skool!

Edycja 2010-09-27: Nowa, ulepszona wersja przepisu na Cuba Libre tutaj.